"Czasem wydaje mi się, że o niektórych ludziach się zapomina, bo są gdzieś tak daleko, że o nich nie słychać. A oni działają, choć w małym gronie. Jednakże o działalności Tymoteusza Karpowicza słyszało się. Polonia wiedziała, Polonia tym żyła".
Tak Tymoteusza Karpowicza, znakomitego poetę, dramaturga, twórcę tzw. poezji lingwistycznej, wspomina Stan Borys. Właśnie ukazała się książka poznanianki Joanny Roszak "W cztery strony naraz. Portrety Karpowicza", złożona z rozmów o wybitnym artyście przez lata związanym z Wrocławiem. Do tomu Biuro Literackie dołączyło świetny film biograficzny "Karpowicz" Mirosława Spychalskiego i Jarosława Szody. To właśnie z rozmów o Karpowiczu wyłania się prawdziwy, rzetelny szkic człowieka, choć oczywiście trudno nazwać szkic pełnym portretem. Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że pełne oddanie niezwykłej osobowości Karpowicza jest po prostu niemożliwe. Edward Balcerzan, teoretyk literatury, mówi o nim, że w swoim dociekaniu i "rozmowach istotnych" nie dochodził do prostej syntezy, "raczej mnożył pytania". "Marzę o tym, aby zainscenizować jeszcze raz Kiedy przychodzi anioł, posługując się tymi nowymi środkami" - wyznaje znakomity reżyser